A jednak coś zbudujmy
Nie będzie to coś nowego, ani spektakularnego. Nie zamierzam nikogo porazić detalizacją, waloryzacją, miniaturyzacją, czy w ogóle jakimkolwiek kunsztem modelarskim. Ot, raczej będzie to trochę ględzenia, z modelem w tle. Żeby pozostać w zgodzie z ideą rozmów.
Dawny ratusz w Żninie wzniesiono w latach 1447-1500. Budynek ten miał charakter obronny i został zniszczony w czasie wojen ze Szwecją, w roku 1656, a następnie rozebrany z wyjątkiem wieży, która dotrwała do naszych czasów. W roku 1692 wieża została uszkodzona w pożarze, odbudowano ją obniżoną o jedną kondygnację. W trakcie tej przebudowy powstał też dach namiotowy z barokowym hełmem, który dotrwał do połowy XIX wieku. W roku 1755 w budowli zainstalowano zegar, ufundowany przez burmistrza Zenona Konwerskiego. W roku 1961 w obiekcie znalazło siedzibę muzeum regionalne.
Decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków, z dnia 3 kwietnia 1930 roku wieża ratusza została wpisana do rejestru zabytków.
Wieża ratuszowa w Żninie jest masywną budowlą wzniesioną na planie kwadratu, od wysokości pierwszego piętra przechodzi w ośmiobok. Kondygnacje są oddzielone od siebie fryzami opaskowymi oraz fryzem z cegieł kładzionych skośnie, okna zakończone są łukami odcinkowymi, a na trzeciej kondygnacji widnieje okrągła blendą. Pomiędzy pierwszą a drugą kondygnacją znajdują się łęki ułożone schodkowo. Wieża nakryta jest dachem namiotowym, który zastąpił pierwotne zwieńczenie z blankowaniem. Najstarszą częścią budowli są piwnice ze sklepieniami kolebkowymi, które w przeszłości pełniły funkcję więzienia lub aresztu. W piwnicach znajdują się również pozostałości średniowiecznego systemu centralnego ogrzewania tzw. hypocaustum. Znajduje się tu palenisko, od którego prowadzi system wewnętrznych kanałów grzewczych wbudowanych w mury wieży i ciągnący się na całej wysokości budowli. Obecnie w obiekcie mieści się oddział Muzeum Ziemi Pałuckiej, posiadający w swych zbiorach eksponaty etnograficzne i historyczne związane z regionem.
Tyle mówi Wikipedia. Inne źródła opisują to bardziej szczegółowo:
W kronikach Jana Długosza można znaleźć m.in. notatkę o pożodze, która spustoszyła Żnin w roku 1447. Właśnie wtedy zapadła decyzja o budowie murowanego ratusza, którego wnętrza zapewniłyby bezpieczeństwo dokumentów miejskich – nadań, przywilejów, ksiąg rachunkowych. Ceglana baszta stanęła na środku największego placu Żnina, w południowej części miasta. Budowę rozpoczęto od kondygnacji piwnicznej. Zgodnie z kanonami ówczesnej sztuki budowlanej – rolę fundamentu na podmokłym, bagnistym gruncie musiały pełnić potężne głazy. Dopiero na nich stawiano budynek. Ze względu na wysoki poziom wód gruntowych piwnica, zwana też sklepem, była umieszczona dość płytko, prawdopodobnie częściowo ponad poziomem gruntu. Musiało to być rozległe pomieszczenie, skoro nadano mu funkcję winiarni – miejsca, w którym składowano i prowadzono sprzedaż wina. Miejscowa legenda głosi, iż piwniczne wnętrza kryły również wejścia do dwóch tajemniczych korytarzy. Jeden z nich miał prowadzić w kierunku północnym i łączyć się z podziemiami klasztoru Dominikanów lub fary, kolejny – wiodący z kierunku południowym - miał stanowić tak zwaną „ucieczkę” i wyprowadzać poza mury miejskie, by w razie oblężenia umożliwić wysłanie umyślnego z prośbą o posiłki. Południowe wyjście miało znajdować się na brzegu Małego Jeziora, skąd ukrytą w wodzie (na stopę) groblą posłaniec mógł niezauważenie dostać się na drogę w okolicach Rydlewa. Czy korytarze faktycznie istniały? Przeprowadzone w 2009 roku badania georadarowe płyty żnińskiego rynku tego nie wykazały, na pozostałości nie natrafiono również podczas prowadzonych w 2011 roku prac ziemnych i archeologicznych. Gdyby jednak średniowieczne przejścia wybudowano – ich twórcy musieliby być nie lada fachowcami – w bagnistym terenie budowa murowanych korytarzy była olbrzymim i niezwykle kosztownym wyzwaniem. W piwnicy odnajdziemy również pozostałości średniowiecznego systemu centralnego ogrzewania (hypocaustum). Do dziś znajduje się tu palenisko, od którego rozprowadzony został system wewnętrznych kanałów grzewczych – wbudowane w mury wieży ciągną się one na całej wysokości budowli.
Po zakończeniu budowy, co prawdopodobnie nastąpiło (m.in. wskutek kolejnych pożarów, masowych pomorów i innych nieszczęść, które nie oszczędzały miasta) dopiero w roku 1494, wieża miała pięć kondygnacji i zakończona była platformą obserwacyjną zwieńczoną blankowanym murem. Ulokowanie jej w pewnej odległości od murów miejskich sprawiło, iż nie mogła być ona czynnym urządzeniem obronnym, jej wysokość umożliwiała jednak przegląd okolic miasta i szybką reakcję w przypadku pojawienia się zagrożenia. Czuwający na platformie obserwacyjnej strażnicy mieli też baczenie na porządek w mieście, jako jedni z pierwszych mogli też dostrzec pożar i zaalarmować mieszkańców Żnina. Najważniejszym zadaniem wieży było jednak zapewnienie bezpieczeństwa – zwłaszcza przed ogniem - przechowywanych w jej wnętrzach akt miejskich. Baszta pełniła też funkcję reprezentacyjną i świadczyła o bogactwie mieszkańców Żnina. Ze względu na niezbyt dużą powierzchnię użytkową – stanowiła ona jedynie część rozległego ratusza miejskiego – urzędnicy zajmujący się administracją pracowali w drewnianym, prawdopodobnie trzypiętrowym budynku połączonym z basztą z gankiem na wysokości I piętra. Pamiątką po ganku jest znajdująca się we wnętrzach, na północnej ścianie, wnęka na pierwszym poziomie wieży. Z kolei na stwierdzenie, że drewniany budynek towarzyszący baszcie mógł mieć trzy piętra pozwala fakt, iż północna fasada wieży zupełnie pozbawiona jest otworów okiennych, nie ma też śladów po ich ewentualnym zamurowaniu. Oznaczać to może, że były one niepotrzebne, bowiem drewniany budynek i tak uniemożliwiłby dostęp światła dziennego. Drewniana część ratusza spłonęła najpewniej podczas najazdu szwedzkiego w 1656 roku. Ucierpiała wtedy też dość mocno sama wieża (choć niektóre źródła podają iż zniszczeń dokonał kolejny z pożarów, który wybuchł w 1692 roku). Faktem jest, że od tej pory wieża pełniła swą funkcję samotnie. Od tego też czasu datuje się określenie jej mianem „Wieży Ratuszowej”. Warto wspomnieć, że właśnie pod koniec XVII wieku baszta przybrała swój obecny kształt – odbudowując ją podjęto bowiem decyzję o likwidacji najwyższego poziomu, zmieniono też zwieńczenie na dach typu namiotowego z barokowym hełmem, który dotrwał do połowy XIX wieku. Pamiątką po militarnej wizycie Szwedów są też wkomponowane w mury wieży kamienne kule armatnie.
Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić, jakie funkcje pełniły poszczególne kondygnacje wieży. Dziś w zrekonstruowanych wnętrzach, w przyziemiu znalazła się zbrojownia, piętro wyżej, natomiast na II kondygnacji – Ława Miejska – miejsce narad rajców miejskich oraz prowadzenia drobniejszych spraw sądowych – tzw. roków. Kolejne piętro zajmuje dziś skarbiec miejski z wagą mniejszą, poddasze kryje zaś zabytkowy mechanizm zegara. Przed basztą można ujrzeć kolejną pamiątkę po czasach średniowiecznej świetności – zrekonstruowany foglerz czyli jedno z pierwszych dział czarnoprochowych wykorzystywanych na terenie naszego kraju.Inspiracją do wykonania jego repliki było odnalezienie podczas prac archeologicznych prowadzonych w 2010 roku na żnińskim rynku – czterech prochownic do tego właśnie działa. Odkrycie to jest o tyle cenne, że do tego czasu w Polsce odnaleziono tylko jedną taką prochownicę. Niewykluczone, że wykorzystywany do obrony miejskich murów foglerz służył wcześniej w Wenecji, a do Żnina trafił w chwili rozpoczęcia rozbiórki zamku. Zaletą tego działa była szybkostrzelność. Wyposażenie go w kilka (zazwyczaj 4-5) prochownic umożliwiało prowadzenie niemal nieustannego ostrzału. Po oddaniu wystrzału wymieniało się prochownicę na pełną, ładując w tym samym czasie już wykorzystaną Wadą była niewielka siła rażenia – ruchome prochownice, nawet po uszczelnieniu skórzanymi kołnierzami powodowały ucieczkę gazów prochowych, a więc znacznie słabszą siłę wystrzałów niż w przypadku jednolitych, odlewanych bombard lub armat.
Tyle o samej wieży ze Żnina, zwanej także basztą żnińską. Model wydał GPM, w roku 1999, w skali 1:100. Ponieważ chciałem go trochę przerobić, również pod względem wielkości, więc przeskalowałem go na 1:133 (zmniejszyłem do 75 procent) i tak wydrukowałem. Spokojna głowa, mam oryginalny model, kupiony za uczciwie zapracowane pieniądze, więc nie robię tu żadnego piractwa.
Poza skalą, zmieniłem trochę dach, dodając dachówki na łączeniach połaci i obramowanie głównej bramy. Dach oryginalny jest taki:












Komentarze
Prześlij komentarz