Tego w ogóle nie czytajcie...
Nawet jeśli cieszymy się względną swobodą na jakimkolwiek forum i jeśli nazwiemy ten stan względną równowagą, to jest on niezwykle chwiejny i wytrącić nas z niej może najmniejszy nieostrożny ruch. Porównałbym to do sytuacji, kiedy przechodzimy późną nocą, jakąś ciemną ulicą, pomiędzy nawalonymi zakapiorami szukającymi rozróby. Nie przejdziemy na drugą stronę, nie możemy patrzeć w ich stronę, odwrócenie wzroku też nie jest dobrym pomysłem, można zagadać, ale jak? Tu nie ma reguł. W zasadzie nie wiadomo, co może okazać się „niewłaściwym ruchem”.
Pewien modelarz starał się być uprzejmy i nie wykonywać żadnych „niewłaściwych ruchów”. Pokazywał na papermodels.pl swoje klejenie i opisywał je w najbardziej neutralny i nie zdradzający żadnych oznak „mądrzenia się”, sposób. I choć spotkał się z życzliwym odezwaniem dwóch, może trzech osób, to cała reszta, cała „elita” obserwowała go w milczeniu i wydawałoby się, że czeka tylko na stosowny moment.
W tym momencie należy wyjaśnić, po co tak naprawdę są fora. Zwykle właścicielem takiego forum, jest jednocześnie właściciel jednego z wydawnictw, właściciel sklepu modelarskiego, albo jakiegoś klubu organizującego konkursy, czy wystawy, z których też się „żyje” i które trzeba efektywnie spopularyzować. Dodatkowym źródłem dochodu są reklamy, które mogą zamieszczać na forum inni użytkownicy związani z daną branżą. Kiedyś na takie reklamy było znacznie więcej chętnych, ale i same fora były bardziej popularne, niż dziś.
W przypadku modelarstwa, zwłaszcza kartonowego, jest tak, że z każdym forum jest związana jakaś grupa ludzi, którzy niekoniecznie posiadają wydawnictwo, czy sklep, ale też zarabiają na modelarstwie, chociażby jako projektanci. A projektantem chciałby być co drugi modelarz. Niektórym z nich wydaje się, że jest to (podobnie jak fotografia, pisanie książek, czy malowanie obrazów) chleb lekki, łatwy i przyjemny. Inni chcieliby spróbować tego rzemiosła na zasadzie – A może się uda, nie zawadzi sprawdzić – a jeszcze inni chcieliby po prostu od czasu do czasu zaprojektować sobie jakiś model, którego akurat nikt wcześniej nie zrobił, albo zrobił, ale nie tak.
Dlatego na wszystkich trzech forach (jest ich trochę więcej, ale największe są trzy z nich, Konradus, Kartonwork i Papermodels) wprost roi się od pytań – Jak zaprojektować model?
To nie są czasy, kiedy w całej Polsce było może z pięciu projektantów i to rysujących za pomocą grafionu i krzywików. Dziś mamy komputery, skanery, drukarki i oprogramowanie, dzięki którym prawie każdy (nie każdy), kto ma choćby odrobinę polotu, zdolności i wyobraźni, jest w stanie, po odpowiednim treningu, zaprojektować model nie gorszy od zawodowca. Rzecz w tym, że zawodowcom wcale się to nie podoba.
Trzeba w tym momencie uściślić, kim jest zawodowiec. Mówiąc najprościej, jest to ktoś, kto projektuje modele dla jakiegoś wydawnictwa i dostaje za to pieniądze. Nie jest istotne, czy jest to jego jedyna praca, czy tylko dodatkowe zajęcie, ani to, czy jest to jeden model na pół roku, czy więcej. I takich zawodowców jest w Polsce... No ilu? Założę się, że nie zgadniecie. Na jednym z forów pojawiła się kiedyś pełna lista i było to 228 nazwisk. Zakładając, że niektórzy z nich są już nieaktywni, albo zaprojektowali jeden model, albo zaprojektowali siedem, bardzo dobrych i wyjechali za granicę (jak np. Pan Mirosław Zbyryt), można śmiało przyjąć, że jest ich (projektantów) jakieś półtorej setki, czynnych zawodowo.
A trzeba było zobaczyć, jak zareagowali niektórzy z nich, gdy pewien użytkownik (nie wiedząc o istnieniu tej listy) zaproponował, by taką utworzyć. Zaraz go zarzucono pytaniami – A po co, a komu to potrzebne, a nie ma sensu, a zajmij się lepiej chłopie klejeniem... Jednym słowem, zapanowało nerwowe poruszenie.
Otóż modelarz, o którym wspomniałem na początku (nazwijmy go Grześ), należy do tych modelarzy, którzy mając już jakieś doświadczenie w budowaniu, zapragnął sprawdzić się w samodzielnym projektowaniu, na zasadzie – A może coś z tego wyjdzie. Zadał więc pytanie (nie pierwszy i nie ostatni) na temat oprogramowania używanego przez zawodowców. Właściwie to jeszcze nie zadał, tylko wspomniał mimochodem, w jednym ze swoich „grzecznych” postów, jak trudno jest się na ten temat czegoś dowiedzieć i że najwyraźniej jest to temat, którego nie powinno się poruszać. No i wtedy „elity”, które do tej pory siedziały cicho, nagle się odezwały.
Najpierw tradycyjnie, posypały się głupie uwagi, zarzuty tworzenia teorii spiskowych i personalne, niezbyt uprzejme odzywki, oraz porady w rodzaju – Wszyscy to robią w Corelu. – Grzegorz odpowiedział grzecznie, że nie potrzebuje elementarnej wiedzy, ani tłumaczenia, czym się różni rysunek wektorowy od bitmapy, bo to JUŻ WIE. Sprecyzował zatem swoje pytanie, sprowadzając go do bardzo konkretnej postaci. – Są amatorzy, którzy coś tam sobie dłubią w Corelu i są zawodowcy, którzy projektują modele dla wydawnictw (takich jak Andrzej Haliński, GPM, Modelik, Orlik, czy Fly Model). Jakiego software'u używają ci drudzy?
Początkowo udawali, że nie rozumieją i tłumaczyli mu w kolejnych odpowiedziach, że wszystko można zrobić w Corelu, a później... Zaczęli go przekonywać, że zawodowi projektanci w ogóle nie istnieją (?!) – Tworzysz jakieś teorie spiskowe! – zawodzili. – Wydaje ci się, że jest jakieś mityczne oprogramowanie, które wszystko zrobi za ciebie! Że istnieją jacyś projektanci, którzy uwzięli się na ciebie i zazdrośnie strzegą swojej tajemnicy! Weź się lecz człowieku! Nie „halogenizuj” (szczerze mówiąc, nie wiem co oznacza to słowo)...
Grzegorz się wkurzył. Mogli powiedzieć, że tajemnica, że sam powinien do tego dojść, pewnie by zrozumiał. Ale nikt nie lubi, jak się z niego robi idiotę i wmawia mu się, że fakty, które widzi, to są tylko jego urojenia. Próbował się bronić... I wtedy dopiero się zaczęło. Nawet się nie zdziwił, gdy okazało się, że właśnie ten użytkownik, który mu wmawiał, że „zawodowi projektanci w Polsce nie istnieją”, sam okazał się projektantem, mającym na koncie kilka modeli wydanych przez największych „kartonowych gigantów” na rynku.
Dyskusja zrobiła się całkiem gorąca i doczekała się (do momentu wyrzucenia Grzegorza z papermodels.pl) ponad 2200 wyświetleń, z czego większości po zaledwie paru tygodniach. Wtedy wkroczyły „elity elit”. Jeden z „nietykalnych i nieomylnych bogów forum”, człowiek o nicku Sprudin, rzucił naprędce kilka chamskich obelg pod adresem Grzegorza, a następnie zamknął mu wątek, pomimo próśb, by tego nie robić, tylko wrócić do tematu, którym nawiasem mówiąc, była relacja z budowy. Grzegorz założył więc zaraz taki sam temat, zaznaczając, by tym razem nie wdawano się w żadne dyskusje o projektowaniu.
Okazało się, że „boga forum” bardzo to zdenerwowało. Pojawił się jakby rzeczywiście spłynął dopiero co z jakiegoś modelarskiego Olimpu, ukarał niedbałym skinieniem śmiałka, który miał czelność drążyć zakazany temat, a oto ten śmiałek „sprzeciwił się jego decyzji” i odważył się wskrzesić swoją relację, jak gdyby nigdy nic! Tego było już za wiele! Ponieważ Grzegorz był wciąż grzeczny i uprzejmy, więc trzeba było go jakoś zmusić do dostarczenia pretekstu, by podjąć bardziej drastyczne kroki. Sprudin zastosował więc wypróbowaną metodę i zaczął normalnie jechać obelgami, tyle że w prywatnych wiadomościach. W wątku, gdzie każdy może przeczytać wypowiedzi dyskutantów i odpowiednio je ocenić, grał dobrze ułożonego, kulturalnego pana, a prywatnie zaprezentował taki poziom, że najtwardszym marynarzom zwiędły by uszy. Gdy Grzegorz nie wytrzymał i odpowiedział mu tak, jak należało odpowiedzieć, został zbanowany. Na dwa tygodnie. „bóg forum” triumfował.
To jednak nie koniec historii. Po dwóch tygodniach, kiedy Grzegorz odzyskał możliwość komunikacji z administracją, poskarżył się właścicielowi forum, relacjonując mu ze szczegółami całą sytuację. Wydawało mu się, że wobec oczywistych faktów, Admin stanie po jego stronie. A oto fragment odpowiedzi (pisownia oryginalna):
W tym przypadku nie będę Cię bronił. Przegiołeś i co gorsza nie potrafisz tego przyjąć. Nie było mnie ostatnio na forum i dlatego są na nim osoby, które znam i dażę sympatią. Jest nią także Sprudin. Owszem może ma ciętą ripostę i jako hirurg potrafi szybko uciąć temat ale szanuję jego decyzję.
…..... też ma rację i nie potrafiłeś przyjąć tego do wiadomości i w zażarte iść w dyskusję z nimi. ….... jest projektantem i znam jego więc wie o czym mówi.
Ja się wstawiłem bo początkowo temat szedł w dobrym kierunku, szkoda tylko że zacząłeś zbyt mocno dyskutować gdzie nie miałeś racji... (…) Jeśli napisał taki mail jak mi podesłałeś to oznaczało że musiałeś go sprowokować i coś napisać. Mogę go poprosić o to żeby wysłał mi zobaczę, czy przegiął czy nie jest mi mówione wszysko ale na ile znam chłopaków to wiem że nie przeginają. Forum to nie jest prywatny folwark gdzie każdy może wszystko.
Dodatkowo bajeczka że "mam prawie 50 lat ... ble ble ble" nie dociera do mnie, nie to że nie wierzę ale taki stary koń powinien wiedzieć jak się zachować. Możemy powiedzieć że jesteśmy prawie ruwieśnikami, więc trochę powagi.
Jeśli chcesz za niecałe 2 tygodnie kończy się Twój urlop i zapraszam do pisania postów, jeśli nie to jest wolne forum i na siłe nie trzymamy...
Zwróćcie uwagę na miejsce, które podkreśliłem. Później do niego wrócę. Na razie Grzegorz (jak tylko wrócił do siebie po szoku, w jaki wprawiła go odpowiedź) wyraził żal, że został właściwie upokorzony i skrzywdzony, nie na podstawie faktów, ale tylko dlatego, że Sprudin przecież nie mógł być winny, ponieważ jest „swoim chłopakiem”. Oto jaką dostał tym razem odpowiedź...
Nie możesz być cały czas wbijany w to że masz zawsze rację. Czasami tej racji możesz nie mieć. Sam nie mam zawsze więc warto na siebie spojrzeć na samego siebie. Sam sobie przeczysz w tym co teraz piszesz. Przeczytaj na chłodno co właśnie napisałeś i sam oceń czy w stosunku do drugiego człowieka jesteś naprawdę sprawiedliwy, jeśli nie potrafisz tego zrobić, cóż chyba jednak to, że dostałeś urlop była sprawiedliwą decyzją. Ja widzę że po prostu źle spałeś i jesteś mocno zdenerowany. Ochłoń i zastanów się nad tym co Wypisywałeś tu i teraz. W tej chwili masz do mnie pretensję że nie wziąłem Ciebie w obronę. Mogłeś się zawieść cóż nie jesteś pierwszą osobą i pewno nie ostatnią.
Forum jest naszym dobrem i sam osobiście nie pozwolę żebyś Ty między innymi zachowywał się w ten sposób.
Nie nie będę bronił, bo widzę że nie dajesz sobie wytłumaczyć prostych rzeczy, szukasz dziury gdzie jej nie ma, a przede wszystkim masz w poważaniu rady innych bardziej doświadczonych modelarzy.
Co do koleżeństwa ze Sprudinem to tak znam go prawie od początku i wniósł w to forum sporo. Wiele razy nie zgadzam się z jego zdaniem i mam do tego prawo, jednak w przypadku kiedy bym widział że coś robi źle to na pewno bym tego nie zostawił. Nie wylewaj swojej flustracji w miejsca gdzie tego się nie robi.
Nie jesteś pierwszą osobą która tak się zachowuje i kikt nie trzyma tutaj nikobo na siłe. Nie podoba się proszę bardzo. Zawsze można pokazać zdjęcia na Fb lub otworzyć własne forum. Jak na razie jest to papermodels i powiem brzydko ja tu rządzę …
A teraz skonfrontujmy podkreślenie z pierwszego cytatu, z ostatnim podkreśleniem. Forum to nie jest prywatny folwark gdzie każdy może wszystko, ale Jak na razie jest to Papermodels i powiem brzydko ja tu rządzę …
No i to zdanie – Forum jest naszym dobrem i sam osobiście nie pozwolę żebyś Ty między innymi zachowywał się w ten sposób.
Czy widzicie o co tu chodzi? Forum jest naszym dobrem (nie naszym wspólnym, tylko naszej wąskiej grupy), czyli my możemy się zachowywać jak nam się podoba, ale Ty nie możesz. Najpierw pisze, że to nie jest prywatny folwark, a więc obowiązują pewne reguły, a później okazuje się, że te reguły są tylko dla niektórych, bo w ostateczności i tak „ja tu rządzę”.
Sprudin upokorzył Grzegorza, banując go i podając jako oficjalny powód bana „chamskie zachowanie wobec innych użytkowników forum, w tym administracji, oraz kłamstwa”. Oczywiście każde z tych słów to bezczelne cyniczne kłamstwo. Grzegorz zwrócił się do jedynej osoby, która mogła stanąć w jego obronie, czyli do Administratora i w odpowiedzi usłyszał, że sam jest wszystkiemu winien i przecież inaczej być nie może, skoro Sprudin jest jego (administratora) kolegą. Ponadto usłyszał, że „jak mu się nie podoba, może sobie pokazywać zdjęcia na Fb”.
Grzegorz nie zamierza już niczego pokazywać. Oczywiście domyśliliście się już, że Grzegorz to Kokosz, czyli ja. Z poczucia bezsilności i głębokiej niesprawiedliwości, założyłem tego bloga i postanowiłem całą historię opowiedzieć.
A to jeszcze nie koniec...
Po tym wszystkim Grzegorz zajął się zupełnie innymi sprawami. Stracił zupełnie ochotę na budowę modeli. Gdy jednak któryś z użytkowników zadał mu pytanie, w związku z jedną z relacji, ten mu odpisał, w PRYWATNEJ wiadomości, że bardzo mu przykro, ale po tym jak go tutaj potraktowano, nie będzie kontynuacji, a jeśli ktoś jest ciekaw, to może ją zobaczyć na innym (konkurencyjnym) forum, gdzie również ta relacja istnieje.
Po kilku dniach Grzegorz został wyrzucony z papermodels.pl na zawsze. Jako powód, zacytowano mu jego PRYWATNĄ wiadomość do tego użytkownika. Nie wyjaśniono mu, kto podjął taką decyzję, ani jak to się stało, że PRYWATNE wiadomości są inwigilowane, a więc de facto prywatnymi nie są. A może to była podpucha? Może ten „nowy użytkownik” to była zwykła ściema? Bo „bogowie” nie mogli się pogodzić z tym, że Grzegorz milczy? Może spodziewali się, że jak wróci po dwutygodniowym banie, będzie próbował dochodzić swoich praw, kłócić się...
A on milczał. Więc trzeba było go sprowokować. Można było się domyślić, że nie będzie w stanie tak po prostu znów zacząć pisać, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Istniała więc nadzieja, że zapytany o coś, odpowie mniej więcej w ten sposób...
Jak było naprawdę, pewnie ani Grzegorz, ani ja, nigdy się nie dowiemy. Najważniejsze, że forum jest "czyste" i wszyscy na nim są zadowoleni...
P. S.
Po jakimś czasie skontaktował się ze mną ten tajemniczy użytkownik. Przeczytał oczywiście bloga i zaprzeczył, jakoby miał z tym ujawnieniem mojej prywatnej wiadomości do niego, cokolwiek wspólnego. Z jednej strony, nie miałem powodu, by mu nie wierzyć. Z drugiej strony... To nie ma teraz najmniejszego znaczenia.
Powyższą historię, jak dotąd, przeczytało blisko 1500 osób. Poza użytkownikiem, przez wiadomość do którego, oficjalnie mnie wywalono, nie odezwał się do mnie nikt.
Lepiej milczeć. Zamieść pod dywan...


Komentarze
Prześlij komentarz